KP Piaszczyste safari, Klub przyrodnika

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Marek Tomalik,
geolog, podró˝nik, fotograf,
współpracownik National Geographic Polska
PIASZCZYSTE SAFARI NA WYSPIE FRASER
Wyspa Fraser to nie tylko piach... to skarby nie-
przebrane, dziwy niepoj´te... To mozaika lasów
tropikalnych, piaszczystych wydm, wrzosowisk,
kryształowych jezior, bajecznie kolorowych klifów
i.... surowego pi´kna.
Wyspa Fraser zawdzi´cza swà nazw´ Elizie
Fraser, nie wokalistce zespołu Cocteau Twince,
a ˝onie kapitana statku, który zatonàł w 1836
roku niedaleko Rockhampton. Podczas próby szu-
kania ratunku niewielka grupa rozbitków, w tym
kapitan i jego ˝ona, dotarli do wyspy zwanej
wtedy Wielkà Wyspà Piaszczystà. I tu wpadli
w r´ce Aborygenów. Eliza Fraser, jako jedyna,
prze˝yła pojmanie tubylców...
Ênie miasteczka. Stoimy rozespani, bez pomysłu,
co dalej. Nie ma nawet kogo zapytaç o drog´,
˝ywej duszy. A miały czekaç hostelowe mikrobusy.
Kiedy zrezygnowani medytujemy, 200 metrów
dalej pojawia si´ pierwszy samochód tej nocy.
Policja.
Zatrzymujà si´ koło przystanku i latarkami
penetrujà teren wokół supermarketu. Podbiegam
do mundurowych, pytam o drog´ i wracam na
przystanek. Po upływie pi´ciu minut, ku naszemu
zaskoczeniu, policyjny samochód podje˝d˝a i za-
praszajà nas do Êrodka. Wysiadamy kilka kilomet-
rów dalej pod hostelem Thank you. Bye, bye
Police.Na drzwiach recepcji wisi ostrze˝enie: Nie
dzwoniç przed 7 rano i po 7 wieczorem. Jak na
Australi´ jest to bardzo egzotyczne podejÊcie do
klienta. Obchodzimy budynek i znajdujemy
otwartà kuchni´. Decydujemy si´ wtargnàç. Jest
ciepło i przytulnie. Przed wschodem słoƒca uda-
jemy si´ na pla˝´ i wracamy, gdy hostel jest ju˝
otwarty. Za 10$ dostajemy du˝y pokój. Wieczorem
po nadrobieniu zaległoÊci ze snu rozwa˝amy mo˝-
liwoÊci dostania si´ na wysp´ Fraser. Przestrogi
˝yczliwych dotyczà rekinów, psów dingo, dzikich
koni, pływów oceanicznych, soli i... piachu. Idylla
ma swoich stra˝ników.
Stra˝nicy idylli
Podró˝ujàc po wschodnim wybrze˝u Australii,
zaplanowaliÊmy przystanek na urokliwej wyspie
Fraser, około 1000 kilometrów na południe od
wysp Whitsundays. Po drodze min´liÊmy stolic´
australijskiej trzciny cukrowej – Mackay. Nast´pny
przystanek – Rockhampton – to stolica australij-
skiego steku. Potem pami´tam dopiero Hervey
Bay, miejsce wypadowe na najwi´kszà piaszczystà
wysp´ na Êwiecie. O 2:00 w nocy kierowca budzi
nas i wysadza w Êrodku obcego, pogrà˝onego we
Najwi´ksza piaszczysta wyspa na Êwiecie ma 100 km długoÊci i około 15 km szerokoÊci.
1
Piaszczyste safari na wyspie Frasera
Królowa piasku
Ze wzgl´du na piaszczyste drogi po wyspie Fraser
mo˝na si´ przemieszczaç wyłàcznie samochodami
z nap´dem na cztery koła. Odbieramy ubezpie-
czony samochód (toyot´ landcruiser – królowà off
the beaten tracks) + niezb´dny sprz´t tury-
styczny oraz bilet na prom i opłacone biwakowa-
nie na wyspie. Wyspa jest Mekkà w´dkarzy,
a tak˝e tych, którzy lubià piesze wycieczki
w dzicz. Jest równie˝ rajem dla uwielbiajàcych
jazd´ samochodem z nap´dem na cztery koła.
Gdzie˝ indziej na Êwiecie mo˝na sunàç bez prze-
szkód po pla˝y długoÊci 123 km?
wzgl´du na wÊcieklizn´ staramy si´ ich unikaç.
Niedra˝nione sporadycznie atakujà człowieka.
Brniemy w piachu dalej na wschód.
Huk przewalajàcych si´ fal oznajmia, ˝e za
wydmà jest ju˝ otwarty Pacyfik. Wreszcie osià-
gamy wschodnie wybrze˝e wyspy. Pla˝a jest tam
imponujàca jak autostrada. Równa i szeroka,
miejscami do 100 metrów. W czasie odpływu sta-
nowi głównà arteri´ komunikacyjnà wyspy. Piasz-
czystà autostradà mo˝na sunàç ponad 100 km/h.
Nog´ Êciàgamy z gazu tylko w miejscach, gdzie
pla˝´ erodujà okresowe strumienie. W porze su-
chej ich liczba nie przekracza 60, w deszczowej
jest ich ponad 100 wzdłu˝ całego wschodniego wy-
brze˝a wyspy. Gnamy na północ, aby zdà˝yç przed
przypływem i dojechaç do miejsca, które wybra-
liÊmy na pierwszy biwak. Prawie sto procent pod-
ło˝a wyspy stanowi piasek, ale jeÊli ktoÊ sàdzi, ˝e
najwi´ksza piaszczysta wyspa na Êwiecie przypo-
mina Sahar´, bardzo si´ myli.
Cz´Êç wyspy zajmujà wydmy, które bezlitoÊnie
wdzierajà si´ w dostojny, deszczowy las tropikalny
i plantacje sosny. Wewnàtrz wyspy znajdujemy
całà palet´ urokliwych słodkowodnych jezior.
Mkniemy piachostradà, wzdłu˝ katedralnych, wy-
niosłych piaszczystych klifów (The Cathedrals), ko-
lorowo rzeêbionych setki lat przez deszcze i wichry.
Głowà w dach
Wyruszamy o 6:30 rano. Wynajmujàcy samochód
przestrzegał nas przed jazdà po słonej wodzie
i zwiàzanà z tym korozjà, a tak˝e radził dobrze
przestudiowaç czasy przypływów. Jeszcze zakupy
˝ywnoÊci i prosto na prom.
Przybijamy do wyspy. Poza pomostem zjazdo-
wym i drogà prowadzàcà w bli˝ej nieokreÊlony
busz, nie ma tu nic. Z zachodniego wybrze˝a wyspy
musimy przejechaç na wschodnie. Droga jest
wàska, na jedno auto, a do tego grz´êniemy w pia-
chu. Poruszamy si´ z zawrotnà pr´dkoÊcià 10 km/h
i na ka˝dej dziurze głowami uderzamy w dach.
Razem z nami fruwajà garnki i zakupy. Ka˝dy
mo˝e sprawdziç swoje umiej´tnoÊci za kółkiem.
Zwodzona autostrada
Po godzinnym Fraser Trophy docieramy do Cen-
tral Station. Miejsce to przypomina pionierskie
czasy z zeszłego wieku. W drewnianych chatach
umieszczono ekspozycje fotografii i map z czasów
Elizy Fraser oraz opisy wyspiarskiej flory i fauny.
Na zewnàtrz wał´sajà si´ dzikie psy dingo. Ze
˚elazny duch
Zatrzymujemy si´ obok Maheno, cz´Êciowo zanu-
rzonego, inkrustowanego mał˝ami wraka pi´cio-
tysi´cznika, który miał dopłynàç do Japonii.
Zakl´ty przez cyklon w 1935 roku pozostał tu na
wiecznoÊç. Codziennie wraz z pływami, ˝elazny
duch, pojawia si´ i znika. Wokoło wyspy znajduje
si´ wiele podobnych.
Wraki statków stanowià wyjàtkowà atrakcj´ dla odwiedzajàcych ten zakàtek turystów.
2
Piaszczyste safari na wyspie Frasera
Wybrze˝a wyspy Fraser to jedno ze stuprocen-
towych miejsc wyst´powania rekinów w Australii,
przestrzegajà wszyscy. Dopiero teraz zauwa˝am,
˝e nikt si´ nie kàpie. Ryzykowne jest wejÊcie do
wody nawet si´gajàcej kolan. Wiedzà o tym w´d-
karze, zanurzeni w oceanie co najwy˝ej do kostek.
Bierze tu taaaka ryba – leszcz, witlinek, płasz-
czka. Wydaje si´ całkiem realne, ˝e obserwowane
ze skalistej Głowy Indianina cienie w wodzie na-
le˝à do oceanicznych bandytów. Postanowiłem nie
sprawdzaç z bliska. Przy odrobinie szcz´Êcia
mo˝na tak˝e podpatrzyç igraszki delfinów, waleni,
a nawet ˝ółwi morskich.
Szczepienie ochronne?
W´dkarze przyje˝d˝ajà na wysp´ z całymi rodzi-
nami i lodówkami, zasilanymi przenoÊnymi gene-
ratorami pràdu. W lodówkach trzymajà złowione
ryby. Reszt´ miejsca zajmuje piwo. Krà˝à miejs-
cowe opowieÊci, ˝e w´dkarze przybywajàcy na
wysp´ szczepià si´ alkoholem na wielkà ryb´. Po-
zostali majà szans´ tylko na kilkucalowe dro-
biazgi. 10 km dalej przekraczamy granic´
Wielkiego Piaszczystego Parku Narodowego.
Wje˝d˝amy w głàb wyspy, zdà˝yliÊmy. Pół go-
dziny póêniej Pacyfik, odwieczny stra˝nik, powoli
zamyka piaszczystà autostrad´. Słoƒce powoli
chyli si´ ku zachodowi. Niejeden pojazd 4x4 za-
brał w czasie przypływu zachłanny ocean. Ostat-
nie spóênione auta, muskane srebrnymi, coraz
bli˝szymi klifom falami, p´dzà ku północy, szuka-
jàc schronienia we wn´trzu piaskowego kraju.
Jeszcze chwil´… i ju˝ tylko piaszczysty klif i bez-
miar oceanu. Jutro zanim wstaniemy autostrada
b´dzie znowu czynna. I tak codziennie, oceany
czasu. Pierwszy biwak. Ziemniaczki i mi´sko z pa-
telni smakujà lepiej ni˝ u mamy.
Dzikie konie brambi podczas karmienia okazały si´
niebezpieczne.
Nieco w głàb wyspy, w tropikalnym lesie znaj-
duje si´ słodkowodne jeziorko Wabby. Od strony
wschodniej zamyka je stroma piaszczysta wydma.
JesteÊmy na jej szczycie. Kto pierwszy, poruszajàc
si´ na brzuchu, si´gnie szmaragdowej wody je-
ziorka, dziÊ nie zmywa naczyƒ. Start.
Dzikie brambi
Na godzin´ przed zachodem wracamy do samo-
chodu i spieszymy na południe, by zjechaç dziÊ jak
najni˝ej. Przypływ zaczàł si´ ju˝ na dobre i mu-
simy starannie wybieraç skrawki pla˝y pozosta-
wione przez ocean. Zatrzymujemy wóz, gdy na
pla˝´ wychodzà dzikie konie, zwane tutaj brambi.
Wydajà si´ bardzo przyjazne. Ch´tnie cz´stujà si´
naszymi jabłkami. Jednak po chwili stajà si´ agre-
sywne…, wi´c jesteÊmy zmuszeni uciekaç do auta.
Ksi´˝yc w pełni srebrnà smugà odbija rytmy
tafli. Wielkie ryby dr˝à w oceanie. Pi´kno wyspy
Fraser ma ostre kontury i pełne mocy, osobliwe
kolory; nie jest przyjazne, kojàce; człowiek jest tu
ciàgle goÊciem, nie panem.
Szampaƒskie baseny
W Australii sà tysiàce pi´knych, urokliwych
miejsc, subtelnie tkanych miliony lat przez matk´
natur´, niezniszczonych jeszcze przez człowieka.
Podró˝ujàc po tym kontynencie, cz´sto zwracamy
uwag´ na romantyczne nazwy uroczysk: Zatoka
Lampki Wina, Pla˝a Białego Nieba i inne. Zaraz
po Êniadaniu ruszamy do Szampaƒskich Baseni-
ków (Champagne Pools). To mała zatoka, odci´ta
od otwartego oceanu fasadà bazaltowych skał.
Przez te skały sàczy si´ oceaniczny szampan, spie-
nione fale co rusz uderzajà rytmicznie o bazalt
i rozbryzgujà z łoskotem.
Herbatka na Saharze
Zwijamy biwak zaraz po odpływie. Ocean zapo-
mniał zabraç z pla˝y wiele jadowitych meduz,
które niejednego dotkliwie poparzyły. Jedziemy
znowu w głàb wyspy, nad jezioro Mc Kanzie. Ko-
lejna perła Fraser Island. Zewszàd otoczone za-
czarowanym lasem deszczowym, pla˝e zdobione
Ênie˝nobiałym piaskiem, kolejne senne marzenie,
tym razem w kolorze herbaty... Do dziÊ w obiek-
tywie ulubionego aparatu fotograficznego chrz´-
Êci piach.
3
[ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • katek.htw.pl
  • © 2009 Zaopiekuj się moim sercem - zostawiłem je przy tobie. - Ceske - Sjezdovky .cz. Design downloaded from free website templates