[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Almanach fantastyczno–naukowy
Kroki w nieznane 5
Wybór Lech Jęczmyk
O
D REDAKCJI
Tygrys polować musi
I latać musi ptak,
A człowiek musi się głowić: czemu?
dlaczego? Jak?
Z Księgi Bokonona
Jest w tym tomie zastanawiające opowiadanie Mc Laughlina w formie artykułu z prasy
przyszłości, uzasadniającego potrzebę wypraw kosmicznych. Najcenniejszą zdobyczą takich
wypraw będą według niego nowe pytania. Bo człowiek jest dziwnym zwierzęciem, które oprócz
innych pokarmów potrzebuje takŜe wciąŜ nowych pytań. Odpowiedzi działają na niego
usypiająco — paliwem dla ludzkiego umysłu są pytania. MoŜe dlatego tylu uczniów drzemie na
lekcjach, Ŝe naukę przedstawia im się w szkole jako zbiór odpowiedzi, nie zaś jako zbiór pytań.
W powieści amerykańskiej pisarki Ursuli Le Guin pod tytułem Lewa ręka ciemności
przedstawiciel odległej planety tak wykłada zasady swojej filozofii pierwszemu wysłannikowi
Ziemi:
— Nieznane, nieprzewidziane, nieudowodnione — to są rzeczy, na których opiera się Ŝycie.
Niewiedza Jest podstawą myśli. Brak pewności jest podstawą działania. Co Jest pewne,
nieuniknione, co moŜna przewidzieć z całą pewnością?
— śe umrzemy.
— Tak… Jedyną rzeczą umoŜliwiającą Ŝycie Jest ciągła dotkliwa niepewność, nieświadomość
tego, co wydarzy się Jutro.
Pytań i zagadek nie brak i na Ziemi, ale nawet największe zagadki oglądane codziennie
przestają nas dziwić. Jedynie prawdziwi uczeni i poeci potrafią zachować dziecięcą zdolność do
dziwienia się i zadawania pytań. Niektóre z najtrudniejszych pytań dotyczą historii i pochodzenia
cywilizacji. Nowe odkrycia odsuwają początki cywilizacji coraz dalej w przeszłość. Jeszcze do
niedawna uwaŜano powszechnie, Ŝe człowiek przywędrował na kontynent amerykański około 20
000 lat temu przez północny pomost lądowy z Azji. Ostatnio czterej geologowie przedstawili w
Dallas narzędzia kamienne z terenu Meksyku sprzed 250 000 lat.
W dziale Fakty, hipotezy, zagadki zamieszczamy rozdział z niewielkiej ksiąŜeczki
radzieckiego autora A. Gorbowskiego omawiającej zaskakującą wiedzę dawnych ludów. Istnieją
tu dwa moŜliwe wyjaśnienia. Jedno rozpowszechniane przez niestrudzonego Ericha von
Danikena, to hipoteza o odwiedzinach przedstawicieli wysoko rozwiniętej cywilizacji z
Kosmosu. Drugie, nie mniej fantastyczne z punktu widzenia dotychczasowej wiedzy historycznej
sprowadza się do twierdzenia, Ŝe wiek złoty istniał naprawdę, Ŝe na długo przed okresem
klasycznej staroŜytności istniała rozwinięta cywilizacja śmiałych Ŝeglarzy opływających świat.
KaŜdy autor antologii fantastyki naukowej staje wobec problemu określenia jej granic. Fakt,
Ŝe dotychczas nie znaleziono zadowalającej definicji science–fiction świadczy o tym, Ŝe jest ona
czymś Ŝywym, rozwijającym się. Przyjmując bardzo szerokie rozumienie fantastyki naukowej
włączamy czasem utwory z jej pogranicza, które wydały nam się warte zaprezentowania
czytelnikom.
Są więc w naszym tomie tacy znani wszystkim miłośnikom fantastyki tytani, jak Ray
Bradbury (ze swoją wersją duszy anielskiej więzionej w czerepie rubasznym), autor przeszło stu
ksiąŜek Isaac Asimov, Arthur C. Clarke, Clifford D. Simak i znacznie od nich młodszy Robert
Sheckley. Udało nam się zdobyć opowiadanie Stanisława Lema, który — jak niedawno
podliczono — jest najbardziej czytanym autorem SF na świecie. Jego twórczość, znana do
niedawna głównie w Związku Radzieckim i europejskich krajach socjalistycznych, zaczyna być
tłumaczona na Zachodzie, wywołując tam niemałą sensację.
Opowiadanie Roberta Silverberga, płodnego autora amerykańskiego, który był
najpowaŜniejszym kontrkandydatem Asimova do ostatniej nagrody Hugo, pochodzi z cyklu o
miastach przyszłości — mrowiskach.
Kurt Vonnegut jest specjalistą od zadawania trafiających w sedno pytań. Doczekał się on
niezwykłego wyróŜnienia: w roku ubiegłym prasa doniosła, Ŝe dyrekcja jednej ze szkół w
Stanach Zjednoczonych nakazała spalenie jego ksiąŜek. CzyŜby chcieli zachęcić wszystkich
uczniów do czytania Vonneguta?
B. J. Friedman, naleŜący do czołowych autorów amerykańskich, nie był dotychczas
wydawany w Polsce. Obok realistycznych powieści pisze opowiadania, w których obserwacja
obyczajowa przeplata się z fantazją.
Victor Contoski jest znanym amerykańskim poetą i tłumaczem polskiej poezji. Yep i Dixon
reprezentują najmłodsze pokolenie pisarzy.
RównieŜ wśród autorów radzieckich obok dobrze znanego czytelnikom Ilji Warszawskiego
przedstawiamy dwóch autorów nowych: Wiaczesława Moroczkę i Michaiła Puchowa.
Jeśli chodzi o polskich autorów, Janusz A. Zajdel ma na swoim koncie dwa tomy opowiadań
fantastycznych, Andrzej Czechowski wydał przed laty jeden tomik i pisuje niestety bardzo
rzadko, Krzysztof W. Malinowski zaś debiutował w ubiegłorocznym wydaniu Kroków w
nieznane.
Tak więc niniejszy zbiór opowiadań stanowi jakby przegląd nurtów i tendencji światowej i
krajowej science–fiction od A (jak Asimov) do Z (jak Zajdel). Większość opowiadań
tłumaczonych ukazuje się drukiem po raz pierwszy.
K
ROKI W NIEZNANE
Kurt Vonnegut
Fortitude
H
ART DUCHA
CZAS: teraźniejszość. MIEJSCE: północna część stanu Nowy Jork, obszerne pomieszczenie
wypełnione pulsującą, wijącą się, dyszącą aparaturą, która pełni funkcje róŜnych ludzkich
organów: serca, płuc, wątroby i tak dalej. Oznaczone róŜnymi kolorami, według kodu, rurki i
przewody połączone z aparaturą wznoszą się ku górze, gdzie zebrane w wiązkę, przechodzą
przez otwór w suficie. Z boku znajduje się nieprawdopodobnie skomplikowany pulpit
sterowniczy.
DR ELBERT LITTLE, sympatyczny, przystojny, młody internista zwiedza pomieszczenie pod
kierunkiem twórcy i kierownika całego przedsięwzięcia, DOKTORA NORBERTA
FRANKENSTEINA. Frankenstein, lat sześćdziesiąt pięć, jest zidiociałym geniuszem
medycznym. Za pulpitem sterowniczym, w słuchawkach na uszach, obserwując liczniki i
migające światełka, siedzi DR TOM SWIFT, pełen zapału asystent Frankensteina.
LITTLE: — O BoŜe, o BoŜe…
FRANKENSTEIN: — Taak. To, co pan tam widzi, to są jej nerki. A to oczywiście wątroba.
Tam trzustka.
LITTLE: — Zdumiewające. Doktorze Frankenstein, po obejrzeniu tego wszystkiego
zaczynam mieć wątpliwości, czy kiedykolwiek byłem lekarzem, czy w ogóle studiowałem na
Akademii Medycznej. — (Wskazując) — Czy to jest jej serce?
FRANKENSTEIN: — To jest serce firmy Westinghouse. Oni robią wspaniałe serca. Bo na
przykład ich nerki są do niczego.
LITTLE: — To serce jest prawdopodobnie więcej warte niŜ cały rejon, w którym leczę.
FRANKENSTEIN: — Ta śledziona jest warta tyle, co pański cały stan. Vermont?
LITTLE: — Vermont.
FRANKENSTEIN: — Taaak, za te pieniądze moglibyśmy kupić Vermont. Nikomu do tej
pory nie udało się zrobić trzustki, a nam była potrzebna w przeciągu dziesięciu dni; inaczej
stracilibyśmy pacjentkę. Więc powiedzieliśmy wszystkim producentom ludzkich organów:
„Stańcie na głowie, a my musimy mieć trzustkę. Zaprzęgnijcie do roboty wszystkich ludzi.
Koszty nie grają roli, ale musimy ją mieć do wtorku”.
LITTLE: — I zrobili?
FRANKENSTEIN: — No przecieŜ pacjentka Ŝyje, jak pan widzi. Ale to są kosztowne
drobiaŜdŜki, moŜe mi pan wierzyć.
LITTLE: — Dobrze, Ŝe mogła sobie na to pozwolić.
FRANKENSTEIN: — W kaŜdym razie nie przez ubezpieczalnię.
LITTLE: — Ile przeszła operacji i w ciągu ilu lat?
FRANKENSTEIN: — Pierwszą powaŜną operację zrobiłem jej trzydzieści sześć lat temu. Od
tamtej pory przeszła siedemdziesiąt osiem operacji.
LITTLE: — A ile ona ma lat?
FRANKENSTEIN: — Sto.
LITTLE: — AleŜ ta kobieta musi mieć nerwy!
FRANKENSTEIN: — MoŜe je pan sobie obejrzeć.
LITTLE: — Ja… miałem na myśli jej odwagę. Hart ducha.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
© 2009 Zaopiekuj się moim sercem - zostawiłem je przy tobie. - Ceske - Sjezdovky .cz. Design downloaded from free website templates